niedziela, 13 grudnia 2015

Poranna, południowa, popołudniowa, wieczorna - bez znaczenia

Nieważne czy rano, w południe, po południu, wieczorem.... Ważne, żeby była dobra! 
Kawa lub herbata :) Lubię i jedną i drugą.  Wprawdzie mój żołądek się ostatnio buntuje na zwykłą kawę więc piję inkę, ale nie mam to dla mnie większego znaczenia. Lubię inkę bardzo.

Do kaw ostatnio dodaję różne płyny - syropy głównie. W Biedronce za niecałe 4 zł kupiłam orzechowy, mam piernikowy, lawendowy... I zawsze koniecznie z mlekiem. Inaczej się nie da. Może być bez cukru, ale koniecznie z dużą ilością zabielacza. Ponieważ kawa nie działa na mnie pobudzająco nie mam parcia, żeby pić ją rano. Nie jestem typem człowieka, który zaczyna funkcjonować dopiero po dawce kofeiny. I dzięki Bogu nie jestem! Ale za to popołudniowa kawa mnie usypia :) Piję czasem (bo mam po prostu ochotę) i zaraz zaczynam ziewać :) Kiedy czytam, piszę posty czy coś robię, po prostu lubię mieć obok kubek czegoś mokrego :)

A mokra jest też herbata :)) Znacznie bardziej ją lubię :)) Mmm.... :) Dobra herbata nie jest zła. Jedne słodzę, inne nie. Zależy. Nie mam sztywnych zasad w tym względzie.
Np. cytrynowa musi być posłodzona. Mam w domu całą szafkę upchanych herbatek.Czasem lubię herbatę zimną - nawet taką z poprzedniego dnia. Zamiast zimnej wody ;)  Ostatnio dostałam od  koleżanki dwie saszetki herbaty z Chin - aż szkoda rozpakować :)) A właściwie od Jej męża - powiedziała, że mam u Niego specjalne względy :))
Dzięki promocjom spróbowałam też Tafelguta. Może jestem dziwna, ale jak dla mnie mają duży minus - mnóstwo drobnego suszu pływa w kubku (jeżeli bez zaparzacza chcę). I ogólnie lepiej pachną niż smakują. Ale puszki bardzo fotogeniczne są ;)
































A jak jest u Was z gorącymi napojami? Kawa czy herbata? Pora dnia ma znaczenie?

Udanego tygodnia i dziękuję, że do mnie zaglądacie :)

28 komentarzy:

  1. U mnie jedna kawa dziennie, do południa bo później kłopot ze snem. Najlepiej z ekspresu ciśnieniowego i w ładnej filiżance. Herbatek kilka dziennie, ziołowe słodzę miodem a czarną z geraniówką albo sokiem z malin. Musowo w ładnym kubasku nigdy w szklance. Nie lubię soków, coli ani innych takich butelkowych napojów. I Tobie miłego tygodnia życzę : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubek to podstawa przy tego typu działaniach :) Ja słodzę albo słodzikiem :(( (niestety), albo syropem z agawy. Miód też się zdarza. A sok malinowy mam kwaśny więc też dosładzam czasem :)
      Colę raz od wielkiego dzwonu pijam. A soki (o, dziwo) są dla mnie zazwyczaj za słodkie :)
      Uściski Mysiu :))

      Usuń
  2. Witam
    Zgadzam sie z Pania co do herbat tafelgut.zakupilam 5 o roznych smakach ale zadna nie przypadla mi do gustu :-( ale puszki to co innego-cuuuudne.pozdrawiam.Izabela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mawia mój znajomy - "na panią to trzeba mieć wygląd i pieniądze" :)) Żadna ze mnie pani :)
      Już myślałam, że jakaś pozbawiona smaku jestem. Słyszę achy i ochy pod kierunkiem tych herbat - a ja tak nie reaguję :(
      Puszeczki są cudne - i pewnie dla nich jeszcze się skuszę na jakieś smaczki :)
      Dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej :)
      Magda

      Usuń
    2. :-))) jestem stala bywalczynia Twojego bloga,bardzo lubie tu zagladac choc rzadko komentuje.pozdrawiam

      Usuń
    3. W takim razie cieszę się ogromnie, ze się ujawniłaś :)

      Usuń
  3. Ooo ja to raczej kawoszka poranna, popołudniowa, wieczorna i nocna, mogę na okrągło :-)
    Co do Tafelgut to kupiłam kiedyś na sprobowanie miniaturkę i byłam strasznie rozczarowana i smakiem niczym herbata z róży i tą pływająca "zagrychą" ogólnie to tylko cukier kupuję tej firmy i ten jest pyszny, herbatom mówię stanowcze "nie " dla mnie są wręcz niesmaczne, taka podbarwiona smakiem woda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że nie tylko ja tam mam z tymi herbatkami. A wyobrażałam sobie prawie mistyczne przeżycia... :)
      Cukru jeszcze nie próbowałam, ale skoro polecasz to może się skuszę.
      Kawoszko, uważaj na serducho ;)))
      Buziaki :))

      Usuń
  4. To ja dziś jeszcze raz. Szkoda, że temat tych herbat wypłynął dopiero dziś, bo ja właśnie skusiłam się na miniaturkę, na prezent i zaczynam się martwić. Faktycznie puszki fajne, a zawartość do kosza? Żal kasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysiu, z tymi herbatkami jest jak ze wszystkim - jednym pasuje, innym nie. Trzeba spróbować i samemu się przekonać o co chodzi. Może czarna bez wielu dodatków będzie ok?

      Usuń
    2. Mysiu, dziś dałam herbacie kolejną szansę - w zaparzaczu, mniej wsypałam i troszkę posłodziłam - jest ok!! Zupełnie inaczej niż za pierwszym razem. Trzeba wyczuć ile wsypać itd... Nie jest źle!!
      Uściski.

      Usuń
  5. O tak... pyszna, aromatyczna herbatka, pierniczek do tego i jestem w niebie:)
    ściskam kochana cipelutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jesteśmy razem w tym niebie :)
      Uściski wielkie :))

      Usuń
  6. Faaajną masz już kolekcję herbatek, syropów i ładnych dodatków :-).
    Ja? Kawa! Nieduża i mocna rano na rozruch, a potem mniejsze, większe, mocniejsze, lżejsze, bezwględnie zabielone :-) (ale niezbyt dużą ilością mleka). Kawa - w dużych ilościach. Co fajniejsze - lekarz zalecił, bo ja nikociśnieniowiec straszliwy, tylko instant odradzał, bo podobno niedobra dla żołądka. Inki nie znoszę, kojarzy mi się ze szpitalami, czasami, gdy mi nie wolno było kawki pić.
    Herbaty mogą dla mnie nie istnieć, a Tafelgut mógłby produkować same puszki :D. Skusiam się, owszem, dwa lata temu, ale wyłącznie ze względu na puszkę (w gwiazdki, szara, wiadomo ;-)), a herbata? No nie, że niedobra, ale koniecznie przez zaparzacz, bo faktycznie farfocli lata ogrom :-) i zupełnie bez ekstazy, której oczekiwałam :-). Za to sprezentowałam siostrze dwa smaki, gdzie herbata (czarna i biała) dominowała nad dodatkami i ona, herbaciara, była akurat zachwycona. Czy się jeszcze skuszę? Gdyby w tym roku puszka w śnieżynki była w szarościach i bielach, a nie w czerniach i bielach, to bym się skusiła, a tak - darowałam sobie :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa, kawa, kawa.... Dobrze, że zalecana przez lekarza :)
      Co do herbat T. to faktycznie suszu pływa mnóstwo. Właśnie myślałam, żeby jeszcze dać szansę i kupić takie, gdzie do zwykłej czarnej lub czerwonej jest mało dodatków i może wtedy herbata obroni się sama...
      Puszki mają odjazdowe. I pewnie dla samych puszek raz na jakiś czas pozwolę sobie na zakup ;) Szary w gwiazdki jest też cukier, a Kamcia zachwalała tenże więc... Zobaczymy :)
      Dobrego dnia :)

      Usuń
    2. A te herbatki co na zdjęciu to tylko mały wycinek tego, co mam w szafce ;)

      Usuń
    3. No, to moje szczęście (w nieszczęściu bo być hiperaktywnym niskociśnieniowcem - czyli zbijam sobie to ciśnienie jeszcze bardziej - to nic fajnego ... się człowiek słania na nogach) :-).
      Tak, więc koniecznie zaparzacz, jak dla mnie - trochę cukru też (wydobywa smak), a moja siostra mówiła, że te smaki nieowocowe typu latte, wanilia, czekolada - cudnie komponują się z mlekiem (o ile ktoś trawi mleko w herbacie) i tak - ona właśnie poleca te bez nadmiaru dodatków, ja sama na 2-3 smaki, z nazw, mam wielką ochotę (sernik! marcepan!), ale no obawiam się tego rozczarowania, że za nazwą i zapachem nie będzie się krył oczekiwany smak, no CHYBA, że puszka byłaby jeszcze wymarzona :D, a że gust mam mocno sprecyzowany, to czekam na to co sobie wymyśliłam :D.
      Szarą w gwiazdki już mam, ale jak wypuszczą cukier w jakiejś wymarzonej puszce - skuszę się na pewno, szczególnie z takim pewnym poleceniem :-).

      Usuń
    4. A jak wygląda ta wymarzona? :) myślałam, że szara w gwiazdki lub biała w gwiazdki to już szczyt marzeń; )

      Usuń
    5. Nietrudno mnie rozszyfrować haha - tak jest szara w gwiazdki to szczyt marzeń, ale już ją mam :-), teraz chciałabym szarą, ale w takie malutkie gwiazdeczki (coś ostatnio za mną chodzą, takie zupełnie maleńkie, 0.5 cm i mniej) lub szara-srebrzysta w białe śnieżynki (lub odwrotnie) lub biała w szare drobne paseczki (obok gwiazdek, wielbię drobne paski) i nie może to być herbata zielona, bo nie tknę ;-). Piękna była seria świąteczna (mniejsze, walcowego kształtu puszki) rok-dwa lata temu, ale w tym - nigdzie się nie pojawiły, chyba wycofano tę serię, a szkoda, bo bardzo ją chciałam (maleńkie gwiazdki, renifery, śnieżynki ach!).

      Usuń
  7. Jakoś dziwnie na Ciebie kawa działa. Ziewasz po niej serio? Ja należę właśnie do tych, którzy oczu nie rozkleją bez dawki kofeiny. Ze względu na galopujące serce zamieniłam poranną kawę na zbożową. Po śniadaniu pijam w pracy taką z ekspresu i to jest czad. Daje kopa na resztę dnia. A w przerwach pochłaniam morze herbaty. Wszelakiej, poza zieloną. Tej nie cierpię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio, serio. Ziewam na potęgę po kawie. Szczególnie po takiej popołudniowej. Bo wieczorkiem, to owszem, czasem działa lekko pobudzająco, ale to niezbyt często.
      Herbat też pijam sporo - zielone też. Choć w zasadzie teraz ograniczyłam się do jednej - słodka gruszka. Pyszna! Zielone są specyficzne, a ta jest naprawdę fajna i smaczna :)
      Uściski Holly i pięknego dnia :))

      Usuń
  8. Za kawą nie przepadam a jak już pijam to też inkę ale z mlekiem. Mam trż dwie kawiarnie ulubione to kupuje w nich latte macchiato:) zdecydowanie wolę herbatę a najbardziej herbate roibos posmakowała mi w poprzedniej ciąży i tak mi zostało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja też lubię roibosa, choć ma taki charakterystyczny smak :) Inka tylko z mlekiem! Lubię też cappuccino - chętnie zamawiam czasem jak się wywrę z domu :)
      Dziękuję za odwiedziny Aniu i życzę Ci dobrego i pięknego dnia :)

      Usuń
  9. znajomi zawsze powtarzają, iż lepiej u nas poprosić o kawę niż herbatę, bo ta ilość i różnorodność ich przytłacza ;) kocham herbatę zawsze wi wszędzie :) często wybór uzalezniam od pory dnia, czy też roku... np. zimą i jesienianei piję UKOCHANEJ zielonej herbaty bo mi zwyczajnie nie smakuje ;) za to wówczas w menu króluje czarna. Np. earl grey w odmianch, lub "zwykła" z dodatkiem imbiru i pomarańczy :) w ubiegłym roku zauroczyła mnie zimowa herbatka LOV (w szarej puszce) i w tym roku też jest moją faworytką, zwłaszcza z dodatkiem mleka :) kawę pijam od wielkiego dzwonu, czyt. święta :) czasem skuszę się w IKEA na darmową na kartę IKEA FAMILY, ale z podwójnym mlekiem :) czasem w TCHIBO lub STARBUCKSie ;) jesienią mieli pyszne latte dyniowe i teraz próbuję odtworzyc je w domu, ale na ince, bo ja też uwielbiam inkę :) choc na ogół bez mleka, ale za to z cynamonem :) jakoś nigdy nie przepadałam za syropami smakowymi, bo kawy nie słodzę (jak i herbaty) , ale skusiłabym sie na różany, lawendowy i piernikowy :) a propos pierników... czy tylko ja tęsknię do czekolady piernikowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a TAFELGUT... masz Madziu rację puszki cudne i fotogeniczne i chyba dlatego tak pożądane :) bardzo lubię ich rooibosa o smaku i aromacie koktalju owocowego, czyli w tej szarej puszce :) STRALIGHT w czerwonej mi smakuje, ale muszę mieć "nastrój" ;) kusi mnie kilka nie tylko do sklepu, ale na kuchenną półkę, ale przez różnorodność nie mogę się zdecydować to raz, a dwa muszę najpierw wypić te, co stoją na tej półce ;)
      pozdrawiam serdecznie
      Ania

      Usuń
    2. Aniu kochana, miłośniczko inki :)
      Kawa może dla mnie nie istnieć, lub istnieć w sposób bardzo ograniczony (poza inką!!). Herbaty są wspaniałe!! Długo nie słodziłam, ale niestety znów zaczęłam - chyba muszę się znów zmobilizować do odstawienia cukru. U nas nie ma tych znanych kawowych marek - poza Tchibo. Kawę dyniową mieli na BP, ale się nie skusiłam - teraz żałuję rzecz jasna :(
      Właśnie popijam T. z imbirem... Pierwszy raz jak zrobiłam to była porażka :( Tak dawało ostrością imbiru, że hoho. A teraz dałam niej, wrzuciłam w zaparzacz, lekko posłodziłam i jest OK. Powoli może się jednak przekonam do tych herbatek. I może tego roibosa u Ciebie jeszcze kupię (ale zdecydowanie jak będę miała więcej w portfelu) :))
      Ja lubię herbatkę z bergamotką. Niestety, mam tyle zapasów, że raz na jakiś czas wyrzucam, bo nie wypiłam, a termin ważności minął 3 lata temu.... ;)
      Ściskam mocno i postaram się napisać maila w tym tygodniu :)

      Usuń
  10. U mnie kawa w ciągu dnia razy trzy, a z ciastkiem zawsze po południu :)
    Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna kawoszka blogowa :)
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń