niedziela, 24 września 2017

2018 będzie różowy

Różowy zawrócił mi w głowie :) Od dawna staram się patrzeć na życie przez różowe okulary i dobrze mi
z tym. A teraz kolor przygaszonego, dymnego i pastelowego różu zagarnia moją życiową przestrzeń :) Kalendarz na przyszły rok jest właśnie w takim kolorze, notatnik z Tigera, chusta... I wspaniała książka,
o której więcej za chwilę :) Poza różowymi zakupami mam nadzieję, że w bardzo ważnej kwestii dla mnie też wiele się zmieni i będzie różowo....












W wakacje kupiłam sobie pięknie wydaną książę Kasi Olubińskiej "Bóg w wielkim mieście". Możecie się ze mnie śmiać, ale tym razem bardziej niż treść skusiła mnie okładka. Książka jest pięknie wydana - szata graficzna jak dla mnie jest trafiona i przyciąga uwagę. W środku znajdziecie historie ludzi, którzy w pewnym momencie swojego życia spotkali Boga i jak wędrują razem z Nim przez życie. Polecam Wam z całego serca <3 W tym wypadku okładka i treść są piękne :)


Róż zagościł też na moich paznokciach :) Żeby nie było mdło połączyłam go z szarym. I jest super :)


Ściskam Was mocno i niedługo wrócę z częstszymi wpisami :) Obiecuję. Sypialnia już gotowa - zostały dwa małe elementy do wykończenia, ale to z czasem :)
Pozdrawiam słonecznie i lecę spróbować tajskich lodów na festiwalu food trucków :)

sobota, 9 września 2017

Oddam w dobre ręce

Kochani. Niedługo minie 3 lata odkąd prowadzę bloga, dzielę się z Wami swoimi małymi szczęściami :)
I nigdy nie planowałam rozdawajek, ale tym razem jakoś tak mi się zachciało obdarować kogoś niespodziankami :)
I dlatego po raz pierwszy w życiu zapraszam na candy :)
Nie wiem czy dobrze zrobiłam baner... :( Ale spróbujmy ;)


 Zasady są bardzo proste:
 - jeśli ktoś ma bloga to zabiera banerek do siebie i zostawia komentarz
 - a każdy, kto nie ma bloga, a chce przygarnąć to, co widać na zdjęciu niech po prostu wpisze to
w komentarzu :)


I tyle. 
Do widocznego zestawu dołączę jeszcze niespodziankę ;)
1 października wylosuję osobę, do której powędruje paczuszka :))

Kto ma zatem ochotę na takie "skarby"? Zapraszam do zabawy :))


niedziela, 27 sierpnia 2017

Zatrzymać lato

Wszystko co dobre, szybko się kończy. Wakacje też. Choć te nie były najwyższych lotów.... Może to i dobrze, że już niedługo wróci rytm dnia, zadania do zrobienia....
Chcąc jednak zatrzymać troszkę lata w kadrze zrobiłam dziś mini sesyjkę. Wybrałam takie kolory: niebieski, zielony, żółty i kwiaty. Bo z tymi kolorami kojarzy mi się lato.









 Jak widzicie królują nowości od Green Gate. Coraz mniej mi się u nich podoba - tzn. wzorów :) Katalog przeglądam z wielką radością dla samej przyjemności oglądania :)  Nie powiem, coś tam w oko wpadnie, ale już nie tyle co kiedyś. Jednak ten wzór urzekł mnie na maksa! Jest piękny - prosty, nieprzesadzony, delikatny <3

A teraz powiem Wam dlaczego mnie tu nie ma.... Niedawno skończyłam mały lifting mojej sypialni i czekam na łóżko, żeby dokończyć dzieła. Póki co - mam wszystko wszędzie.... Po dużym pokoju chodzę ścieżkami - mam tu dwa stoły, witrynę w pudełkach, półki, książki.... Nie ma warunków do pisania :) Jak już skończę, dam Wam znać rzecz jasna.  Na razie maleńka zajawka ;)


Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze na mnie czeka :)

Uściski dla Was <3


czwartek, 27 lipca 2017

Niebo

Witajcie kochani :) Ścieram kurz z bloga... Troszkę się nazbierało.... Jakoś wakacje nie służą pisaniu... Przynajmniej mi..... Ale w końcu się zebrałam :) Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zagląda ;)

Wakacje jakie są każdy widzi. Wszyscy patrzą w niebo i wyglądają pięknego błękitu.
Ja bardzo lubię patrzeć w niebo. I to niezależnie od pory dnia, roku, stanu duszy... Zauważyliście jak różne może być niebo? Łagodnie błękitne, groźnie szare, pięknie czerwono-różowo-żółte... 
Łapię te kadry w telefon, aparat. Z mojego okna mam cudowny widok na zachody słońca.
Nie uwierzycie jakie można zobaczyć z 10 piętra w centrum miasta :)
Zapraszam Was na przegląd nieba :)) Będzie troszkę zdjęć ;)




















Ściskam Was mocno na półmetku wakacji :))

piątek, 30 czerwca 2017

Na wschód od Wisły

Pierwsza wakacyjna podróż za mną. We wspaniałym towarzystwie miałam okazję zobaczyć Zamość, Lwów
i Lublin. Zamość i Lublin pierwszy raz, Lwów to powrót po latach...  Nie będę Wam opisywać wszystkiego po kolei. Było pięknie. Miasta przepiękne, pełne uroku zakątki... Choć serce boli, gdy patrzyłam na to, jak niszczeją zabytki na Ukrainie :(   
Zapraszam Was na krótką relację :)











Po latach wróciłam na Cmentarz Łyczakowski.... Może to dziwnie zabrzmi, ale po cmentarzach mogę chodzić godzinami, a jeszcze po TAKIM! Właśnie na Łyczakowie znajduje się najpiękniejsza rzeźba Jezusa jaką widziałam. Jak dla mnie ma w sobie to coś, co nie pozwala mi przejść obok  niego obojętnie. Nie potrafię tego opisać słowami.... To po prostu "mój Jezus".
I oczywiście Cmentarz Orląt Lwowskich.... Tu łzy płynęły po wielu twarzach.... Przewodniczka pięknie opowiadała o bohaterach tamtych dni... Najmłodszy miał 7 lat.... Zginął ze swoim tatą...
I napis na bramie, który był kropką nad i "Polegli, byśmy wolni żyli".... 



Mam też tradycyjne zdjęcie  - wszystkie trzy mamy urodziny tego samego dnia (tylko lata różne...) :))




Cudowny czas za mną. Nie mam konkretnych planów na resztę wakacji, ale mam nadzieję, że coś się wykluje i będzie ciekawie ;)



                                                           Uściski wielkie dla Was <3