niedziela, 13 stycznia 2019

Prośba Zimy

Kochani. Wiem, że kiedyś byłam inna. Prawdziwa, mroźna, skrząca się białym śniegiem. Wiem, że pamiętacie połacie pokryte białym puchem. Wiem, że szczypałam Wasze nosy mrozem i barwiłam Wasze policzki na czerwono. Pewnie pamiętacie cudowny czas beztroskich zabaw na dworze, kiedy Wasze ubrania były sztywne, buty mokre, ale uśmiech od ucha do ucha. To były czasy.... 
Dziś jestem inna. Lewo musnę ziemię mrozem, a już mnie przeganiają. Ledwie sypnę śniegiem, a już pada deszcz.... Nie mogę się rozgościć na dobre. Kiedyś, jak przyszłam w listopadzie, to żegnałam się
z Wami w marcu.... Staram się jak mogę. Ale coś poszło nie tak.... Jednak mam do Was, kochani ludzie prośbę. Nie przeganiajcie mnie tuż po Bożym Narodzeniu (mam wrażenie, że tylko na te dwa, trzy dni jestem Wam potrzebna, dla - jak to mówicie - atmosfery i magii Świąt). Dajcie mi czas, żebym mogła pokazać Wam jaka jestem piękna, jak cudownie może nam być razem. Przecież tylko ja potrafię tak pięknie pomalować mrozem Wasze okna, tylko ja potrafię zamienić świat w bajkowy krajobraz. To właśnie ze mną spędzacie takie cudowne wieczory przy kominku, z książka, kawą.... Dajcie mi szansę. Nie przeganiajcie mnie wiosennymi kwiatami w styczniu. Proszę.....


Kochani, przychylam się do prośby pani Zimy. Dajmy jej szansę. Niech przyjdzie, niech zamrozi nam nosy, pokoloruje policzki. Niech będzie tak jak trzeba! Nie przyśpieszajmy niczego.... Wiosna przyjdzie..... Jak co roku. A teraz dajmy czas zimie, to jej czas. Rozkoszujmy się coraz dłuższym dniem, ale też zimowymi wieczorami. Niech wszystko ma swój czas..... Ja tam lubię zimę i bardzo żałuję, że znów pada deszcz i jest na plusie :( Niech ta zimowa aura ma szansę wybrzmieć i niech wszystko toczy się swoim pradawnym rytmem. Proszę Was, blogowe koleżanki w imieniu Zimy :) Dajcie jej szansę. Ona nie kończy się w II dzień Bożego Narodzenia :)) Bo kiedy, jak nie zimą, można spędzać wieczory w takim anturażu ;)








Uściski dla Was wielkie :) I zimowe pozdrowienia :)
P. S. Zapomniałam dorzucić do fotek płytę Stinga. Zimowa, cudna. Towarzyszy mi w te zimowe wieczory. 

niedziela, 6 stycznia 2019

Moje gwiazdy

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię, gdy ktoś dzieli się tym, co zna i lubi. Chodzi mi głównie o kosmetyki.
Nie ukrywam, że lubię kosmetyki, dbam o siebie i często sugeruję się tym, co polecają w necie. Dlatego postanowiłam dziś podzielić się z Wami moimi gwiazdami pielęgnacji.Są to kosmetyki, które wypróbowałam
w zeszłym roku i bardzo dobrze się sprawdzają. Jeśli interesują Was takie nowinki, zapraszam do lektury.







Ale po kolei.

Ponieważ mam farbowane włosy, a na dodatek je zapuszczam, od jakiegoś czasu bardziej muszę o nie dbać. Średnio dwa razy w tygodniu zapodaję sobie więc olejowanie włosów. Powinno być na 30 minut, ale ja nakładam na noc. Włosy są w lepszej kondycji, końcówki są bardziej gładkie. Ogólnie bardzo polecam.
Mam olej Bioamare, ale kolejny będzie z Nacomi.



Do włosów polecam też odżywkę Yope. W ogóle firma Yope to moje odkrycie minionego roku. Naturalne składniki, piękne zapachy.... Balsam to już kolejne opakowanie, odżywka już się kończy więc też będę zaraz zamawiać kolejną.


Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy to moją największą gwiazdką jest maseczka Bio 3D Skin Lift od Nacomi! Słuchajcie, to co, ta maseczka robi z twarzą jest niesamowite! Pięknie pachnie i działa cuda :) Nałóżcie ją na noc, a rano nie poznacie się w lusterku :)


  I na koniec dwie nowości, testuję od końca grudnia. Tzn. używam :) To booster Vichy 89
i mikrodermabrazja z witaminą C ze Starej Mydlarni. Ta ostatnia pachnie obłędnie cytrynką, a cera po niej jest jak pupa niemowlaka <3. Booster tez się dobrze zapowiada - jedna pompka rano i wieczorem pod krem.
I już mogę powiedzieć, że stan cery się poprawia, jest gładsza, ma bardziej jednolity kolor. 



Widzę, że moja cera odwdzięcza mi się za moją dbałość o nią. Nie mam super drogich specyfików, ale te, których używam wystarczają mi. Kupuję więcej naturalnych produktów. I naprawdę skóra lepiej się ma :)
A z nią ja ;)) Większość tych kosmetyków można kupić w Hebe - odkryłam ją i jestem zachwycona asortymentem.
W piątek szukałam kremu na noc u koleżanki w sklepie. I Ela mówi w pewnym momencie - "Poleciłabym Ci ten, ale to jeszcze nie dla Ciebie - za młoda jesteś, a on jest 40+". Uśmiałam się serdecznie, a ona nie wierzyła, że już przekroczyłam magiczną 40-tkę :))

Mam nadzieję, że komuś się przydadzą moje rekomendacje :))
A dla wytrwałych, którzy dotrwali do końca kawusia :))



Pozdrawiam Was ciepło :)

niedziela, 30 grudnia 2018

Końcówka roku

Choć Święta minęły, to ich atmosfera trwa nadal. Teraz bardziej zimowo, ale nie chowam ozdób. Mam ich mało w tym roku i w zupełności mi wystarczyły. W Wigilię i pierwszy dzień Świąt miałam piękny śnieg za oknem. Już nie pamiętam kiedy szłam na Pasterkę wśród pól otulonych białą pierzynką.
Teraz już jestem u siebie i nabieram sił na to, co czeka mnie w 2019 roku. Potrzeba mi było odpoczynku
i lenistwa. Zaraz ferie, a potem to już chwila i znów wakacje :) Ale sporo pracowitych miesięcy przede mną. 

Skorzystałam z wolnego dnia i wybrałam się do Mondexu - mega hurtownia w Olsztynie (prowadzą też sprzedaż wysyłkową).  I nabyła piękne lustro, które wypatrzyłam ostatnio, gdy robiłam zakupy z Mamą :)
Póki co lustro stoi na stole, ale docelowo ma wisieć nad stołem. Czy zawiśnie? Nie wiem.... Zobaczymy :)





Ostatnie wieczory starego roku spędzam w towarzystwie dwóch przystojniaków <3 Dwóch Michałów. Jeden świetnie śpiewa, drugi jest genialnym aktorem :) Michał Czernecki i wywiad z nim w książce "Wybrałem życie" i Michael Buble z nową płytą :)) No, kobietki, która mi nie zazdrości takiego towarzystwa? :)) Książka do bólu szczera i dająca do myślenia, a muzyka jak muzyka - napełnia serce pięknem i spokojem. Taki zestaw, plus kawa i ciacho - wymarzone wieczory.






 A taki mural sobie wysmarowałam na oknie ;)




Jutro będę spędzać normalnie dzień - nie zamierzam nigdzie wychodzić, będę się cieszyć, że mijający rok był dobry (choć nie przyniósł mi największej zmiany, na którą czekałam - mam nadzieję spełnić marzenie w 2019). Wezmę się za wypełnianie nowych kalendarzy.... Będzie pięknie. 

Życzę Wam, żeby Nowy Rok był dla Was hojny, pełen dobroci, miłości i radości, a także sił do pokonywania trudności. Kochajcie się <3

niedziela, 23 grudnia 2018

Piernikowe pralinki

Nigdy nie pomyślałam, że potrafię zrobić pralinki. Nigdy trwało do środy. W środowe popołudnie zabrałam się do pracy i powstały pyszne kulki. Przepis z bloga Agnieszki- Polki dot. Pralinki wyszły pyszne. Obdarowałam nimi przyjaciół. Potem zrobiłam drugą partię do innych przyjaciół. I jeszcze kilka przywiozłam do domu. Idealne do kawy, w prezencie.... już wiem, że będę je robić częściej i kombinować ze smakiem.








 Mam nadzieje, że znajdziecie jeszcze chwilę, żeby złapać oddech i pomyśleć o tym, co najważniejsze.....

czwartek, 6 grudnia 2018

Kobiece błyskotki

Cześć kobietki :) 
Czy każda "typowa" kobieta lubi błyskotki? Wydaje mi się, że tak. W mniejszym, lub większym stopniu, ale tak. Ja zauważyłam, że z wiekiem ta chęć błyszczenia jest u mnie mniejsza, ale cały czas mam sporą kolekcję kolczyków, pierścionków i bransoletek.
Jedyne, czego nie nosze to wisiorki.
Mam medaliki na łańcuszku i noszę jej non stop. 
Natomiast wszelkie inne "ozdabiacze" chętnie noszę. Raz większe, raz mniejsze. Coraz mniej pierścionki, ale kolczyki zawsze (!!). Do tego stopnia, że gdy zdarzyło mi się zapomnieć poszłam do sklepu i kupiłam jakieś najtańsze :)) No tak jakoś mam - bez kolczyków dziwnie się czuję. 
Ostatnio stałam się natomiast szczęśliwą posiadaczką bransoletki Pandora. Czasem mi migały gdzieś w necie, zawiesiłam na nich oko i tyle. Aż postanowiłam kupić. W październiku dostałam nagrodę pieniężną w pracy
i część przeznaczyłam właśnie na zakup Pandorki. Nie jest to tania sprawa, ale warta swojej ceny - wcześniej miałam tańszą wersję z innego sklepu jubilerskiego - wierzycie mi - nie umywa się do oryginału. Powoli gromadzę sobie charmsy do niej. Nie chcę mieć całej zawieszonej koralikami - wolę mieć spory zapas i luz. Pewnie jeszcze ze dwa, trzy charmsy i będzie ok. A jak będzie więcej będę wymieniać ;) Ból jest ten, że najbardziej podobają mi się stare kolekcje ;) - często już nie do zdobycia :( W nowych za bardzo mi wszystko błyszczy :) Ale na portalach aukcyjnych można znaleźć.
Tak udało mi się kupić dzwoneczki - kolekcja sprzed 3 lat :))
I tak sobie noszę to cudeńko i jakoś mi radośniej na duszy :)
Lubię jak mi pobrzękuje na nadgarstku.







A czy moje drogie czytelniczki noszą jakieś błyskotki? Macie swoje ulubione?
Ściskam Was mocno :))

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Bez wieńca i kalendarza?

A tak. Tym razem adwent przeżywam bez wieńca i jakiegokolwiek kalendarza. Nawet dzieciom w szkole nie zrobiłam (ale tylko z braku czasu). 

W tym roku nie czułam absolutnie potrzeby wieńca w domu. Oglądam i podziwiam Wasze, ale u mnie nie ma. Jest za to jedna świeca, która zawsze towarzyszy mi na modlitwie, jest Pismo święte, różaniec i notatnik.
W tym roku jakoś czuję, że właśnie na tym chce się skupić. Tym bardziej, że miałam mocne
wejście w adwent - w sobotę byłam na dniu skupienia ze swoją wspólnotą. 
Mam nadzieję, że uda mi się wypełnić adwentowe postanowienie :)
Życzę Wam pięknego czasu oczekiwania na NARODZINY <3






 Pozdrawiam ciepło :)




niedziela, 25 listopada 2018

A niech się już świeci

A co tam, niech już świat błyszczy, świeci i migoce. Jakoś mi w tym roku absolutnie nie przeszkadzają wczesne reklamy, błyskotki... Może dlatego, że ciągle coś mam do zrobienia, coś mnie goni, 11 listopada, jasełka.... Nie ma czasu na nudę. I żeby nie przegapić tego oczekiwania nie odrzucam tym razem wczesnej ferii barw i świecidełek. 

Od jakiś dwóch lat przed samymi świętami i w trakcie zapodaję sobie tylko lekkie i przyjemne lektury.
Żeby się dobrze kończyło, pachniało świętami, miłością i dobrocią. Wokół tyle cierpienia i bólu, że w tym okresie w książkach je sobie odpuszczam.... Niech będzie dobrze, niech mnie otulają rodzinną atmosferą, niech poczuję mróz, co szczypie w nos i zobaczę połacie białego puchu, niech poczuję zapach pierników
i gorącego kakao.....
W tym roku już zaczęłam świąteczny maraton książkowy. Mój stosik prezentuje się tak:

















Powoli wprowadzam do domu zimowo-świąteczne akcenty. Pierwszy to światełka. Z Chin.... ;) Serio, za jakieś śmieszne 7,5 PLN :) A wyglądają super, na prąd, nie baterie :) Wieczorem robią super nastrój :)




Wybaczcie ilość zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować :)
A już za tydzień Adwent. Kolejny..... I zaraz koniec roku.... Kolejny.....
Udanego tygodnia :))