niedziela, 14 maja 2017

Być nasyconym

Ostatnio bardzo dużo mówi się o ograniczeniu rzeczy wokół nas. Z ręką na sercu przyznaję się, że mam mnóstwo rzeczy. Nie zaprzeczam, nie wypieram się. Ale nadszedł czas, że poczułam się nasycona. Nasycona rzeczami wokół mnie. Nie rzucam się już tak jak kiedyś na wszelkie skorupy - to one zajmują u mnie najwięcej miejsca. Nie ciągnie mnie do zakupów, patrzę na katalogi, oglądam zdjęcia na w necie i nic.
Nie czuję, że chciałabym mieć takie cuda w domu. Kiedyś kupowałam bez przemyślenia, bez analizy....
Teraz jest inaczej. Zastanawiam się, czy naprawdę tego potrzebuję.
I udaje mi się oprzeć...  czuję, że mam wszystko, co mi do szczęścia potrzeba. Nasycona wszelkimi dobrami :)
Ostatnio kupiłam tylko filiżankę - myślałam nad zakupem od wydania nowego katalogu GG :)





Wiosna w końcu pokazała jaka może być piękna! Swoje prawdziwe, majowe oblicze! Weekend spędziłam na warsztatach muzycznych z moim chórem. W ośrodku położonym nad samym jeziorem, w lesie.... Nie myślałam o pracy, problemach z nią związanych.... Natura, śpiewy ptaków, konie,  żaby dające koncert.... Ognisko przy takich odgłosach to bajka!! Kiełbacha przypieczona na ognisku <3 I cudowni ludzie, którzy dają swoje serca <3





Kochani, energia wraca do ludzia!! <3

Wspaniałego tygodnia, pełnego słońca!

środa, 3 maja 2017

"Czary codzienności"

Tytuł sagi p. Agnieszki Krawczyk wspaniale wpisuje się w ideę mojego bloga :)) Bo przecież małe szczęścia to nic innego jak właśnie czary codzienności. To szukanie tych cudownych chwil w każdym dniu, w codziennym zabieganiu, wschodach i zachodach słońca, mądrości przyrody, życzliwym uśmiechu drugiego człowieka, drobnych gestach miłości....

Może dlatego saga o Zmysłowie tak bardzo przypadł mi do gustu. Odnajduję tam bliską mi przyrodę, całą gamę emocji, radości i problemy zwykłych ludzi :)
Wczoraj skończyłam ostatnią część "Słoneczna przystań". Historia trzech sióstr wciąga. Nie jest przesłodzona, pojawiają się czarne charaktery, a całość sprawia, że chce się usiąść z filiżanką
herbaty w opisywanej herbaciarni... Najbardziej polubiłam Danielę - może dlatego, że poradziła
sobie z tym, z czym ja nie umiem. Wiem, że zrozumiałaby mnie bez większych tłumaczeń istoty problemu. 
Książki czyta się z ogromną przyjemnością i szczerze je Wam polecam. Najlepiej mieć trzy od razu i czytać jedną za drugą - ja musiałam czekać prawie rok na całość :) Ale zabrakło mi jednego - takiego małego epilogu - "5 lat później..." :) 




P. Agnieszka pisze też kryminały. I wymyśliła akcję "Kryminał w drodze". Zapisałam się na
listę i otrzymałam w zeszłym tygodniu dwa kryminały. Po przeczytaniu odsyłam do kolejnej osoby na liście. Fajny pomysł, prawda? 





Nie umiem pisać recenzji książek, ale mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do sięgnięcia po książki p. Agnieszki. Polecam!! 


 Na koniec cytat ze "Słonecznej przystani":

"Tak trzeba żyć. Radzić sobie, nie żądać złotych gór, być zadowolonym ze swoich osiągnięć. Dostrzegać szczęście w drobnej chwili".
Proste? Bardzo :)

Udanego tygodnia i pięknych majowych dnia kochani. Dziękuję, że do mnie zaglądacie :)

niedziela, 23 kwietnia 2017

Miękka buła

Tak - to właśnie ja - miękka buła ze mnie. Jestem strasznym wrażliwcem. Potrafię płakać na reklamie! Nie mówiąc o bajkach.... Czasem, gdy czytam dzieciom na lekcji muszę się nieźle spiąć w sobie, żeby się nie poryczeć.... :)) 
Najbardziej wzruszają mnie starzy ludzie. Oj... Bardzo... Ich mądrość życiowa, czasem lekkie zagubienie na ruchliwej ulicy, serdeczność, wychowanie.... Chyba mam starą duszę :) Bo ona jest właśnie taka z innego świata, z dawnych czasów, gdzie białe było białe, a czarne było czarne. 
Niezmiennie  wzrusza  mnie  miłości i oddanie moich Rodziców. Cały ogrom wsparcia, miłości, serdeczności
i troski jaki jest między nimi. Nie słowa, ale czyny! To jak Mama opiekuje się teraz Tatą, z jaką czułością Tata mówi o Mamie jako najlepszej rehabilitantce <3 Rozpływam się....

Sentymentalna jestem! I czasem podczas zakupów mój sentymentalizm nie daje dojść do głosu rozumowi. Kupuję rzeczy z sentymentu. Bo kiedyś taki miałam, bo był u nas w domu, bo przypomina mi dzieciństwo... Też tak macie? Ostatnio przed wyjazdem do domu na święta zajechałam jeszcze na chwilę na rynek po pomidory i znalazłam miseczkę.... To nic, że to 50-ta miseczka w moim M, nic, że nie jest niezbędna...
Ale stanowi komplet do kubka, który przemyciłam z domu, a w którym moja Mama pijała herbatę po powrocie z pracy. To był jej rytuał - dwie łyżeczki herbaty i ten kubek. Teraz mam go ja i to kolejna rzecz, dzięki której wracam do pięknych chwil dzieciństwa. 
Też tak macie? Jakieś sentymentalne zakupy się zdarzają?





Pozostając w temacie wzruszeń polecam Wam książkę Joanny Jax "Dziedzictwo von Becków". Piękna opowieść o miłości, zdradach, trudnych wojennych czasach i poświęceniu. Muszę teraz zdobyć II tom "Piętno von Becków". A we środę może wybiorę się na spotkanie z autorką - mieszkanką Olsztyna :)) 


 Kwiecień daje nam w kość! Zimno, wieje.... 
Życzę wam i sobie szybkiej zmiany pogody na lepszą! 
Pozdrawiam ciepło :)

czwartek, 13 kwietnia 2017

Świąteczny minimalizm

I nastały Święta. Dla mnie zaczynają się właśnie dziś - w Wielki Czwartek. Niedziela jest zwieńczeniem tych dni. Żeby się nie rozpraszać dekoracje ograniczyłam do absolutnego minimum. Zresztą jutro jadę do Rodziców więc moje mieszkanko będzie świętować samo :)
Kilka białych i nakrapianych jaj, bukszpan, jedna pisanka - i wszystko!











Kochani!
Niech ten święty czas nie będzie tylko byciem z rodziną, odpoczynkiem i oddechem.
Życzę Wam, żeby to wszystko było podszyte głęboką wiarą, że pusty grób ma wielką moc, że jeśli tylko zechcemy możemy czerpać z niego nowe życie, siłę, na nowo rozbudzoną wiarę i nadzieję. A nade wszystko życzę Wam miłości płynącej z serca chwalebnie zmartwychwstałego Chrystusa! 

ALLELUJA! NIECHAJ ZABRZMI ALLELUJA!!
<3

sobota, 8 kwietnia 2017

Babskie pogaduchy o makijażu

Cześć kobietki! Dziś będzie o moich odkryciach makijażowych. 
Lubię się malować. I lubię siebie pomalowaną (bez make-up też się lubię - żeby nie było ) :)) Choć nie należę do kobiet, które bez makijażu nie wyjdą po bułki rano ;) Od maja do października mój makijaż stanowi krem
z filtrem (w zeszłym roku odkryłam emulsją matującą Vichy - z filtrem 50 - GENIALNY!!), puder brązujący i tusz do rzęs. Taka letnia wersja :) Potem - jesienią i zimą używam pudrów, mazideł, pudrów mineralnych, różu.... Mój podstawowy kosmetyk kolorowy to tusz do rzęs. Pamiętam, kiedy dostałam pierwszy w życiu :))
Na Mikołajki, w liceum z firmy Oriflame. Chyba wydłużający. To był szał!
Zazwyczaj bazowałam na produktach z tzw. średniej półki. Bardzo lubię True Match L'oreal. Tusz do rzęs Max Factor lub Bourjois. Ale postanowiłam ostatnio wypróbować inną półkę. Wyższą..... Tzn.  i tak z tej wyższej półki to jestem na najniższej :)) Podzielę się z Wami moimi odkryciami.

Puder mineralny Clinique mam po raz drugi. I nie miałam nigdy wydajniejszego - poprzedniego używałam 2 lata!! Pod koniec już nie mogłam na niego patrzeć :)) Ale jest super.
Skusiłam się na fluid Clarins. Chciałam inny, ale pani w drogerii poleciła mi ten - akurat był też w promocji.
I jestem bardzo mile zaskoczona - jest wydajny, ładnie pachnie (mam fioła na punkcie zapachów) i dobrze się trzyma. Zazwyczaj z nosa mi złaziło po ok 3 godzinach - ten daje radę dłużej :) Minusem jest to, że dość szybko zasycha i trzeba go szybko rozprowadzać.  Z tej samej firmy zafundowałam sobie tusz do rzęs. Co jak co, ale rzęsy to ja lubię mieć dobrze pomalowane. I ten tusz daje radę!! Jest super!
I o ile lubię cienie, pudry, tusze to nie mogę się przekonać do używania pomadek. No nijak mi nie pasują! Mam jedną - na większe wyjścia. Na co dzień używam błyszczyków i tu od kilku lat niezmiennie wracam do jednego - Clarins - Instatnt Light numer 2. Nie znalazłam lepszego dla mnie. 










A jakie są Wasze ulubione kosmetyki?  Lubicie się malować? Może możecie mi coś polecić?
A ponieważ nie ma babskich pogaduch bez kawy i ciacha to zapraszam serdecznie do stołu :)





Patrząc na Wasze blogi widzę szał dekoracji, wiosenne akcenty, świeży powiew.
W tym roku nie szaleję z dekoracjami. Będzie skromnie. 

Pozdrawiam Was gorąco i życzę wspaniałej niedzieli.

P.S. Post nie jest sponsorowany! 

wtorek, 28 marca 2017

Ratunku, pomocy...

...nie mam na nic siły!! Czy Wy też tak macie? Słońce wędruje wesoło po niebie, ptaki radośnie ćwierkają,
a ze mnie życie umyka :( Snuję się jak własny cień :( Nic mi się nie chce, chodzę senna - spałabym na stojąco, najchętniej cały dzień spędziłabym w łóżku, głowa mi pęka.... Co się dzieje? Przesilenie? Zapodaję sobie witaminki na nowe siły witalne, ograniczyłam kawę, słodycze... A mimo to nie daję rady :(  Nie mogę normalnie funkcjonować, wiecznie zmęczona... Masakra jakaś... Dziś nie będzie optymistycznie....

Nawet zdjęcia z cudownego wyjazdu sprzed prawie 10 lat nie pomagają... Buuu.... A było tak pięknie.... Buuu...




Kto mi odda energię? Kiedy ona wróci, jeśli wróci.... Buuuu....

wtorek, 21 marca 2017

"W te pędy" przyszła wiosna

No wreszcie! Wiosna - od razu cieplej :) A gdzie świętować wiosnę jak nie w miejscu wypełnionym kwiatami? Idąc tym tropem odwiedziłam dziś niezwykłe miejsce. Postanowiłam sobie, że czasem będę Wam pokazywać ciekawe miejsca, które powstają w Olsztynie. Dziś kolejne :) Poznałam je na fb. Ktoś ze znajomych zalajkował zdjęcie, potem kolejne, potem oglądałam, polubiłam stronę i tak mnie wciągnęło....

"W te pędy" to nazwa kwiaciarni. Malutka, położona przy urokliwej uliczce w samym centrum miasta. Kwiaciarnia to królestwo Justyny i Piotra. Niezwykle sympatyczni, otwarci i ciepli ludzie :)
I pomyślicie sobie pewnie, no i co? Kwiaciarnia jak kwiaciarnia - są ich tysiące. Jasne, ale TAKIE zdarzają się rzadko. Czym zatem "W te pędy" różni się od innych? Podejściem właścicieli, którzy stawiają na naturę.
Nie uświadczycie tu celofanów, sztucznych kwiatów, kokardek, motylków, rafii etc, etc....  Natura w czystej postaci. Bez zbędnych dodatków i "upiększaczy". Bo i po co? Naturalne piękno obroni się samo.
Justyna i Piotr stawiają też na polski przemysł, promują polskich producentów.  
Kwiaty - jak w każdej kwiaciarni (choć nie! Czerwone róże tylko na specjalne wcześniejsze zamawianie),
ale to co Oni z nich wyczarowują to mistrzostwo świata - najlepiej widać to tu. Zobaczcie jakie cuda. Kto je zna, rozpozna je bez problemu wśród innych bukietów :) 

Teraz kilka fotek z wizyty :)























A na koniec zapraszam na wiosenny poczęstunek - jabłka zapiekane pod kruszonką z płatków owsianych i migdałów z odrobiną masła :)) Pychota!!








Kochani, pięknej wiosny i nowych siła witalnych <3
A Justynie i Piotrowi dziękuję za ciepłe przyjęcie i życzliwość <3

P.S. Post nie jest sponsorowany :) I wybaczcie ilość zdjęć.....