sobota, 11 lipca 2020

Śniadanie na pomoście

Podczas wakacji mąż mojej przyjaciółki zajmuje się badaniem ichtiofauny jezior. Ostatnio zamieściła na swoim profilu zdjęcie parzącej się na pomoście kawy. I tak mi się zatęskniło za taką kawą o poranku, nad jeziorem... Patrzyłam na zdjęcie z zazdrością, a potem nagle! Hej! Mieszkam w mieście, które ma w swoich granicach chyba 15 jezior!! Też mogę wypić poranną kawę na pomoście, nad pięknym jeziorem.
No i dziś wypiłam! I zjadłam też śniadanie (może niezbyt zdrowe, ale trudno, czasem można). Zapakowałam się do auta i o 8 rano zameldowałam na pustej plaży, gdzie w spokoju napawałam się widokami, wodą i rybami :) Po po śniadaniu ległam na brzuchu i gapiłam się w rybki :) Życie pod wodą jest mega ciekawe :))
Jednym słowem - rozpoczęłam dzień naprawdę wspaniale :)











Ahoj! Niech tylko więcej słońca wyjdzie i będzie super! 
Uściski wakacyjne :))

poniedziałek, 22 czerwca 2020

Domowo

Koniec roku szkolnego dla wychowawcy to istne szaleństwo :) Nie będę się rozwodzić nad zawiłościami końcoworocznymi ;)

Robię co mogę, żeby moje mieszkanie było jak najbardziej przyjazne i przytulne.
Ostatnio pojawiło się coś, co czyni to moje M jeszcze bardziej domowym :) Za sprawą nowych domków.
Okazało się, że niedaleko mojego rodzinnego domu (3 minuty spacerkiem) powstała pracownia artystyczna "Stary Dom". Otworzyła ją Magdalena - młoda, pełna energii dziewczyna, którą pamiętam jako podlotka. Teraz to mama dwójki dzieci i matka pracująca, z głową pełną pomysłów i piecem do wypalania ceramiki. I domki, to tylko część tego, co można kupić u Magdy, w Starym Domu :) Wybrałam dla siebie latarenkę i domek do przechowywania ze zdejmowanym dachem. Cuda!
Nie będę się rozpisywać - popatrzcie sami :)
















Będąc ostatnio na spacerze przytaszczyłam też łąkowy wiecheć, który wspaniale się wpisał w klimat zdjęć :)


Wybaczcie ilość zdjęć, ale nie mogłam się zdecydować ;)
Uściski wielkie :)

niedziela, 7 czerwca 2020

Letnie pyszności

Maj zimny, czerwiec nie rozszalał się jeszcze na dobre. Dziś miało padać cały dzień - póki co jest duszno, ciepło i zbiera się na deszcz, nawet taki z błyskawicami i grzmotami. Senna jestem na maksa, ale zasnąć nie mogę. Zmusiłam się zatem do spaceru. Co przyniosłam - pokażę w następnym poście.

Wracając do tematu  - rozpoczął się sezon na pyszności - truskawki, borówki, jagody, morele... Cała gama! Bogactwo :)

Na II śniadanie jem porcję owoców z białkiem - najczęściej z jogurtem luz serkiem (waniliowym z B. - pyszny!). Choć ten drugi muszę ograniczać, bo ma cukier.
Ale patrząc na stragany z owocami i warzywami jem oczami, pochłaniam, wącham... No cudowny czas po prostu. Z racji wielkości porcji kupuję po kilka owoców ;) Żeby były świeże. Ale ten czas, gdy jest ich tak dużo bardzo mnie cieszy :) I już niedługo wakacje :))









Moja walka o siebie trwa nadal - czasem przegrywam... Jak to w życiu. 30 maja minęło 8 miesięcy nowego życia. Różnica jest znaczna - jakość życia - nieporównywalna! Komplementy ;) To daje powera. Na tapecie
w telefonie ustawiłam sobie swoje najnowsze zdjęcie - pierwsze od dluuuuugiego czasu, na którym się sobie podobam ;) Nie jako wyraz narcyzmu, ale raczej motywację ;)
Pokażę Wam :) Zestawienie zdjęć ;) Przed i po :))






Trzymajcie kciuki, żebym wygrała :) Ze sobą!!

Uściski dla Was wielkie :))

czwartek, 28 maja 2020

Balkonowe historyje

Z utęsknieniem czekam na ciepło.... Słońce, błękit nieba... Doczekać się nie mogę! Tak, żeby było tak pięknie przez tydzień, a nie 2 dni :) Maj nas nie rozpieszcza. Ale w końcu znalazł się taki dzień, trafiłam. Po powrocie od Rodziców zaopiekowałam się swoim balkonem. Kupiłam i wysadziłam kwiaty i miętę. Brakowało tylko pogody, żeby z tego skrawka ogródka skorzystać. Wczoraj było w miarę ciepło i wykorzystałam moment. Kawa i książka w promieniach słońca! Lubię to :) Szkoda, że wieczory nadal zimne ;)







Życie powoli wraca do normy... Nareszcie... Wracam do pracy na konsultacje - pewnie nikt nie przyjdzie, ale miło będzie pobyć gdzie indziej niż w domu.
 Jeszcze miesiąc i wakacje....
Uściski :)

niedziela, 10 maja 2020

Tu, gdzie wirus nie sięga

Moi kochani, znalazłam takie miejsce, gdzie życie płynie praktycznie bez zmian.... gdzie nie czuję się strachu, gdzie  ludzie nie boją się wyjść z domu.... Gdzie tak jest? U moich Rodziców :) W domu rodzinnym :) Na mojej ukochanej wsi :)
W końcu zdecydowałam się przyjechać do Rodziców. Zabrałam wszystko, czego potrzebuje do zdalnej pracy i od 2 tygodni żyję w innym świecie. Jasne, że są maseczki, rękawiczki w sklepie (nie zawsze), obostrzenia
w bibliotece.... Ale wychodzę na działkę, spacer, pobiegać.... W poczuciu wolności! Nie zanotowano tu ani jednego przypadku zachorowań (w powiecie). Czuję się bezpiecznie, po  pracy pomagam Rodzicom w domu, Mamie na działce.... Bajka.... Ale niedługo muszę wracać - niektórzy rodzice zdecydowali się na I Komunię indywidualną i muszę ogarnąć 4 takie uroczystości :)
 A dzisiejsza niedziela to takie małe wakacje - ciepło, słonecznie, zielono.... Zobaczcie sami :)














Kochani, życzę Wam i sobie sił i optymizmu :) Bo czuję, że to towary powoli deficytowe, na wagę złota :))
Dobrego tygodnia :)