piątek, 23 czerwca 2017

Lubię swoją pracę, ale....

.... ale każdy potrzebuje resetu. Odpoczynku, odpuszczenia sobie, wyluzowania....
Dziś oficjalnie rozpoczęły się wakacje :) Możecie się na naburmuszać, że tak długo, że płatne, że dlaczego, za co, po co itp.... Nieważne. Dziś liczy się tylko to jedno słowo i wszystko, co w sobie zawiera :) Wolność, radość, beztroskę, słońce i przygody. Ostatnio jadąc z dziećmi na wycieczkę zatęskniłam już za beztroskimi podróżami, drogami ogrzanymi słońce, zielenią drzew i błękitem nieba... Już niedługo :))
Moje marzenie na wakacje to spędzić choć kilka dni w takim miejscu:



 Woda to mój żywioł więc takie widoki chłonę całą sobą!

Ale..... Takie też lubię:


Kochani - życzę Wam wspaniałych urlopów - gdziekolwiek będziecie je spędzać :)
Ważne, żeby byli wokół życzliwi ludzie i otwarte serca :)

A tak się dziś rano zdziwiłam, że to już koniec roku - dopiero był przecież początek ;)


 Buziaki wakacyjne :) Jutro kierunek Zamość, Lwów i Lublin :)

sobota, 17 czerwca 2017

Czerwcowe wieczory

Czerwcowe i lipcowe wieczory mają coś w sobie. Długie, ciepłe, leniwe.... Już prawie wakacyjne :) Wczoraj, za namową koleżanki, spędziłam wieczór na ognisku w cudownym miejscu <3 Nasz chór dostał zaproszenie na wspólne spędzenie wieczoru w gospodarstwie agroturystycznym niedaleko Gietrzwałdu. Miejscówka fantastyczna, z widokami, które zapierają dech.  Wyjazd dość spontaniczny, bo nie planowałam jechać - miałam w domowym zaciszu odreagować zmęczenie ostatniego tygodnia, ale nie żałuję, że dałam się wyciągnąć. Smaki, zapachy, widoki... I wspaniali ludzie <3





.................................

A z innej beczki - dziś na rynku wyszperałam fajny świecznik - na dwie świeczki, szklany, fajnie wygląda :)
Za całe 8 zł. I w końcu udało mi się znaleźć wazon na kwiaty w takim kształcie, jaki mi się podoba :) Za całe 10 zł :)) I piwonie wyglądają w nim obłędnie :))










Jeszcze tydzień i zaczynamy wakacje. Powiem Wam szczerze, że już resztką sił ciągnę w pracy, a czeka mnie ciężki tydzień. Ostatni.... 
Pozdrawiam Was ciepło i życzę wspaniałego tygodnia :)

sobota, 3 czerwca 2017

Sobotnie świętości

Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka, prawda? Nauczona z domu nie umiem obejść pewnych przyzwyczajeń :) Jednym z nich jest sobotnie sprzątanie :) W moim rodzinnym domu to jest nieodłączny element soboty. Od rana generalne porządki. I wrosło to we mnie na maksa :) Każda sobota to jeżdżenie na szmacie i mopie. Kiedyś szybko, raz, dwa od rana i po sprawie. Moje 36 m nie wymaga godzin pucowania ;) Teraz, coraz trudniej zabrać się do porządków, z wiekiem energia spada ;) Ale sprzątanie jest obowiązkowe. Dlatego nie lubię, gdy w sobotę muszę gdzieś iść. Chyba, że po południu. To owszem. Kiedy wszystko już lśni mogę sobie wyjść, albo chwytam za książkę i kubek czegoś mokrego :) i wtedy pełen chiliout :)) Wiecie, nawet z pewną zazdrością patrzę na ludzi, którzy potrafią rzucić wszystko i wyjeżdżać co weekend na jakieś wypady. Z drugiej strony nigdzie nie wypoczywam tak jak w domu więc nie pcha mnie ciągle w świat ;) 

Od jakiś 3 lat sobotnie, wiosenne i letnie poranki spędzam na rynku, gdzie chodzę sobie od stoiska do stoiska i wącham, wybieram, kupuję.... Dziś udało mi się kupić kwitnącą kalinę - jest cudowna. I nie mogłam się powstrzymać przed sesją.... Wybaczcie ilość zdjęć, że jest tak fotogeniczna, że trudno wybrać najładniejsze ;)













A jak u Was z sobotnim sprzątaniem? Też pucujecie swoje gniazdka?
Uściski wielkie :) I dziękuję za wszystkie odwiedziny :)