Długa przerwa nastała w blogowym świecie...
Tak wyszło. Niełatwy czas za mną, ale nie ma co wracać do tego, co było. Nowe przede mną. Oby lepsze.
Coraz częściej pozwalam sobie na łamanie pewnych schematów w moim życiu. Jednym z nich są wyjazdy weekendowe. Do tej pory weekendy były typowo domowe. Święty czas w domu. Ale uczę się, że może być inaczej. I dlatego przedostani weekend spędziłam na Litwie. Kiedyś moj Przyjaciel rzucił halo - pojedźmy do Wilna. Ok. Ustaliliśmy godony termin. Szybka rezerwacaj noclegu i gotowe.
Pogoda nam dopisała, a Wilno oczarowało. To był mój 3 raz, ale pierwszy tak świadomy, spokojny i na moich zasadach. Powolne zwiedzanie, czas na kawę, zatrzymanie. Polecam każdemu! Do tego rozmowy, śmiech, wspólne rytuały. Zacieśnianie przyjaźni w pięknych okolicznościach przyrody i architektury. Momentami miałam wrażenie, że jestem w słonecznej Italii 😊
Podzielę się z Wami pięknem Wilna 🩵










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz