czwartek, 16 października 2014

Kolor i zapach jesieni

Dziś rano, wychodząc na autobus do pracy poczułam pierwszy raz tej jesieni prawdziwy jej zapach. Zapach deszczu, wilgotnej ziemi i mokrych liści. To jest prawdziwy zapach jesieni!   I wdychałam, wdychałam, wdychałam... I już wiedziałam, że do koloru jesieni dodam jej zapach. Ale na początku był kolor. Bo każdy wie, że jesień to mistrzyni kolorów (może nawet przebija wiosnę w tym względzie?). Bo gdzie nie spojrzeć tam aż po oczach bije szaleństwo barw wszelakich. Jadąc w piątek do Rodziców mijałam piękne, barwne aleje.
I stwierdziłam, że mogłabym tak po prostu patrzeć, patrzeć i chłonąć aż do bólu.
Aż do nasycenia ( parafrazując Wicię - "jak się  napatrzę, to tak nie nienawidzę!"). A ja bym chciała tak się napatrzeć na zapas, aż do utraty tchu, do głębi... Kolory powoli mijają, robi się mokro... Ale to nic, nie ma co narzekać. Takie dni też mają swój urok i czar. Trzeba tylko dać im szansę. Zatem, aby jeszcze choć trochę dodać kolorów do życia - TADAM! 













Od wczoraj jeszcze jeden kolor na jesień. Nowa książka Szymona Hołowni "Holyfood". Bardzo lubię autora i Jego książki. Mają niestety jedną wadę - nie da się ich czytać szybko (a ja lubię szybko czytać). A te trzeba powoli i z ołówkiem w ręku :)


Uściski
Mahda









wtorek, 14 października 2014

Mój dzień

Tak. Dziś jest mój dzień, moje święto. Dzień Edukacji Narodowej. A ponieważ od 17 lat jestem nauczycielem świętuję dziś hucznie. Dzieci w szkole obdarowały mnie różami
i nieprzyzwoitą ilością czekolad, bombonierek etc (moja figura kuli pomyślała, że to chyba ich zemsta). Miły to dzień, miło być docenioną. Ale to tylko mały, maleńki aspekt pracy nauczyciela. Bycie nauczycielem wyssałam chyba z mlekiem matki - moi Rodzice są nauczycielami - już na zasłużonej emeryturze. Wychowałam się więc na szkolnych korytarzach (jako córka dyrektora miałam dostęp do miejsc, gdzie "normalni" uczniowie wchodzić nie mogli ;)), uczyłam moje lalki, koleżanki z podwórka. Szkoła to było naprawdę moje całe życie - wszystko kręciło się wokół niej. I tak mi zostało. Choć Mama zawsze mi odradzała pójście w ślady Rodziców nie wyobrażałam sobie innej pracy  - były dwa odstępstwa -sklep mięsny i archeolog :) No i postawiłam na swoim. I nie żałuję! Choć jest coraz ciężej (szczególnie z maluszkami - 2,5 - 3-latkami) to naprawdę kocham swoją pracę i "moje" dzieciaki. Mamy ich w szkole ponad 250 a ja każde znam z imienia i nazwiska. Znam większość ich rodzin, ich trudności... Kocham w mojej pracy to, że nigdy nie wiesz jak potoczy się lekcja, że dzieciaki nieustannie Cię zaskakują, zmuszają Cię do nieustannego poszukiwania odpowiedzi na ich pytania, do weryfikowania swojego życia, swojej postawy. Nie można wobec nich udawać kogoś innego. Wyczują to natychmiast. Pytają o przeróżne rzeczy i oczekują jasnych i prostych odpowiedzi. Bez kręcenia, owijania w bawełnę (rzecz jasna na ich poziomie). Musisz być wobec nich uczciwy, szczery i autentyczny. Musisz szanować swoich uczniów, a wtedy odpłacą Ci tym samym. Szczerością (która czasem rozkłada na łopatki), szacunkiem i zaangażowaniem. Ciężko jest być dobrym nauczycielem. Uświadamiam sobie czasem, jaka to wielka odpowiedzialność. Ile zależny ode mnie w kształtowaniu ich postaw, charakteru. Czasem wydaje mi się, że dzieciaki mnie nie słuchają, a potem spotykam ich rodziców, którzy mi opowiadają o relacjach dzieci z moich lekcji, jak pod wpływem tego, co mówię oni się zmieniają (na lepsze tylko, mam nadzieję). To niesamowite. Bycie nauczycielem to wielka przygoda, pełna nieznanych zakrętów, burz, słońca i wszystkich kolorów tęczy. Cieszę się, że jestem nauczycielem :)

A na koniec migawki z dziś - deszcz cudnie bębni w szyby, świeczki dają ciepło i magię. Dobrego tygodnia dla wszystkich :)







Moje centrum dowodzenia :)


Pozdrawiam 
Mahda

sobota, 11 października 2014

Leniwa sobota

Wcięło mi całego poprzedniego posta!! Wrrr.... Ale to nic, sobota nadal leniwa i błoga
w domu Rodziców. Tu zawsze jest wolniej, lepiej, spokojniej.... Z kawą w wiekowej filiżance (ma ok 40 lat - Mama ma taki zestaw - cudo!!), ciastem marchewkowym, książką (która się za szybko skończyła). No po prostu błogostan! Nabieram sił na nowy tydzień pracy. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających i wrzucam migawki z dziś z kotem Kulką w jednej
z głównych ról - w życiu nie widziałam kota, który śpi w takich pozycjach
(a mieliśmy kotów niemało) :)











Pozdrawiam ciepło
Mahda

środa, 8 października 2014

Gdzie tu sens i logika?

No właśnie, gdzie? Wydawać by się mogło, że osoba nie mająca na stanie męża i potomstwa ma całe popłudnia wolne i nie wie co z czasem zrobić. Tymczasem ten tydzień to całkowite zaprzeczenie takiego stanu rzeczy. Nie przeczę, mam sporo wolnego czasu, mogę go wykorzystywać na co mi się żywnie podoba, ale w tym tygodniu wracam do domu ok 17-18
a wtedy, wierzcie lub nie - nie mam siły już na nic! A już na bloga najmniej.    
 Ale stwierdziłam, że jak nie dziś to dopiero po weekendzie, a jest sprawa na już!! Niezawodna Edyta razem ze swoim nieodłącznym kubkiem znów ogłosiła wymiankę Mikołajkową! Hurrrra! W tamtym roku też brałam udział i bardzo mi to przypadło do gustu. Miło jest dostawać prezenty 6 grudnia, tym bardziej jak się mieszka samemu, na 10 piętrze bloku, który nie posiada komina, przez który Mikołaj mógłby wrzucić miłą paczuszkę. Zachęcam zatem do odwiedzin u Edyty (nauczyła mnie, tłumacząc jak blondynce wstawiania baneru - dziękuję!!) i wpisywania się na listę! Zabawa to wspaniała, większa radość
z pakowania i kupowania niźli dostawania! A na koniec, póki jeszcze widzę klawiaturę i mój mózg skleca w miarę logiczne zdania, kilka fotek jesiennych. Po weekendzie będę częściej :)






Sennie życzę dobrych snów :)
Mahda

niedziela, 5 października 2014

Na koniec weekendu o jego początku

Każdorazowo (w tym roku szkolnym) weekend zaczyna się dla mnie o 10.45. O tej porze kończę w piątki zajęcia. Cudownie!! A wcale nie prosiłam o taki plan lekcji, samo wyszło :) W ostatni piątek musiałam jednak długo czekać, bo miałam różaniec z dziećmi o 16.30 a nie chciało mi się jechać do domu i zaraz wracać (15 km w jedną stronę). Zabrałam więc rzeczy do zrobienia w domu - do pracy. Rzecz jasna, prawie nic nie zrobiłam :) A to jedna koleżanka przyszła, a to druga, a to do sklepu się skoczyło poszperać w "szmatkach"....
No i udało mi się w końcu pójść na spacer do lasu. Niedaleko od mojej pracy jest rezerwat drzew bukowych - wymarzone miejsce na spacery. Namówiłam kolegę B.
i wyruszyliśmy w dzikie leśne ostępy.... No, nie były takie dzikie, ale piękne za to szalenie. Ja nie miałam pojęcia, że jesienią ptaki tak pięknie śpiewają. Zawsze ptasie głosy kojarzyły mi się z wiosną, a tu proszę - jesienią też je słychać. Jednym słowem początek weekendu był bardzo udany!!








Życzę wszystkim dobrego tygodnia :)
Mahda

sobota, 4 października 2014

Kto rano wstaje....

...ten zrobił już zakupy na ryneczku i kilka zdjęć pobliskiego jeziorka o wschodzie słońca. :)
Bardzo lubię szwędać się po ryneczku, wąchać, dotykać, szperać...
Zakupy poczynione, czas na śniadanko a potem rzucam się w wir sprzątania.
Dobrego dnia dla wszystkich :)










Mahda

czwartek, 2 października 2014

Miód-malyna :)

Tytułowy miód nie wystąpi w tym poście. Taka zmyła. Będą za to maliny i coś jeszcze.
Jak już wspomniałam poprzedni weekend spędziłam na pięknym Podlasiu. No i coś tam zawsze się przywozi z wycieczek. Ołówka nie uświadczysz - znalazłam dosłownie 3 (słownie - trzy) w ofercie pamiątkowej, ale nie urzekły mnie na tyle, żeby je kupić. Ale... Coś tam jednak wpadło mi do walizki. Mały słoiczek kryjący w sobie nieziemskie prawie doznania. Płatki dzikiej róży z cukrem!! Rewelacja.
Jak tylko spróbowałam wiedziałam, że bez słoiczka się nie ruszę :) I teraz piję sobie kawkę, w pięknej filiżance, a kawa owa smakuje różanie :) Potem przyjdzie czas na różane herbatki... A maliny dostałam od Mamusi za pośrednictwem siostrzeńca, który rozpoczął ostatnie pół roku studiowania. Malinki pyszne.
Część zmiksowana już w zamrażalniku jako antidotum na zimowe smuteczki, a część trafiła do jogurt i pyszny koktajl piłam dziś w pracy :) 






Tak wygląda Puszcza Białowieska (malutki jej fragmencik właściwie) nad ranem i w deszczu.
I tak piękna, prawda? Coś w sobie ma, że można stać i patrzeć godzinami.



A to skojarzyło mi się z moim zakupem - niezłe towary mają w tej Białowieży :)



Moi drodzy, nie wiem czy ktoś tu zagląda - jeśli tak zostawcie jakiś ślad. :) Pogoda piękna, nic tylko iść na spacer, co też zaraz uczynię. 

Życzę pięknego wieczoru
Mahda